wtorek, 11 czerwca 2013

Koniec tych smutów, pora to zakończyć i zająć się czymś pożytecznym, a co ma być to będzie. Miałem tyle różnych planów na ten tydzień, głównym z nich było wyskoczenie na rower. Chciałem trochę posportować. Ale niestety pogoda znowu pokrzyżowała mi plany, zresztą jak zwykle kiedy tylko mam zamiar wyjść na rower. Zawsze wtedy musi padać. A leje już drugi dzień z rzędu. I jak tu wyjść na dwór. Pozostaje mi tylko pisanie pracy dyplomowej i przygotowanie się do sesji, ale nie chce mi się uczyć, mam za dużego lenia. A może uda mi się przejść w zerówkach bez nauki? Chyba zaryzykuję. Przecież zawsze jeszcze mogę przyjść we wrześniu zaliczyć to czego teraz mi się nie uda. Tak zrobię, tak właśnie zrobię.
Wspominałem już że mam nowego pieska? Nie? No to jestem nowym szczęśliwym posiadaczem czterołapa. Cieszę się że mam w końcu psiaka. Choć ostro daje mi w kość, czasami mam już go dość i tego jak ciągle sika po domu, ale przecież on jest taki malutki, nauczy się jeszcze że w domu nie wolno sikać. I te jego małe kiełki, całe dłonie mam poharatane, niech już mu wypadną, te hm mleczaki? Jak będzie miał  drugie zęby to może trochę się uspokoi i przestanie gryźć wszystko do okoła, mam taką nadzieję. A tymczasem idę go wyprowadzić na spacer bo właśnie wstał i się kręci koło mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz