Po całym tygodniu nie zaglądania na bloga, można by coś w końcu dodać.
Dzień za dniem mija tak jakoś... nijak. Pogoda dalej w kratkę, nie ma nic do roboty. Z resztą co by mi przyszło robić, wyjść przed blok na ławkę i wypić piwo ? Oczywiście nie samemu, sam nie piję, jeszcze nie. Do piwa zawsze się ktoś chętny znajdzie. Gorzej wyciągnąć kogoś do ambitniejszych planów. O ile trochę sportu można nazwać ambitnym planem.
Tolkien kurzy się już na biurku, ale nie potrafię się za niego zabrać chociaż książka wspaniała. Niestety film widziałem już dziesiątki razy i znam go na pamięć, także książka nie wiele może mnie zaskoczyć. Oczywiście wiem że w książkach znajdziemy dużo rożnych, ciekawych wątków które zostały pominięte w filmie, jednak znając zakończenie już nie czyta się tak ciekawie.
Co by tu jeszcze dopisać? Można napisać lekkie sprostowanie moich ostatnich postów które są dość nie zrozumiałe, ale nie wiem czy umiałbym napisać tak pokrótce w dwóch zdaniach o tym co mnie ostatnio spotkało. Może opiszę kiedyś cała historie dokładnie, ale do tego potrzebuję trochę czasu, a dzisiaj już jest dość późno i przydałoby się odpocząć. A więc chociaż spróbuję tak pokrótce opowiedzieć co się wydarzyło. Byłem z dziewczyną z którą chciałem być "od zawsze", a nawet użyję takiego głupiego stwierdzenia że to ta "jedyna". Nigdy w nic podobnego nie wierzyłem, wręcz to stwierdzenie mnie śmieszyło jak nie raz i nie dwa słyszałem od kogoś "kurde to ta jedyna, mówię Ci Maciek". Jednak teraz i mnie wypełnia takie głupie uczucie. Co najzabawniejsze byliśmy razem, tylko ile ? JEDEN dzień, dokładnie jeden dzień w dodatku to wszystko wynikło z jej inicjatywy. A co się stało później ? Sam chciałbym wiedzieć. Miała nie poukładane sprawy ze swoim byłym i przez to chyba wszystko się posypało. To chyba tyle, tak w skrócie oczywiście. A ja po tym wszystkim dalej nie wiem co mam robić i nadal nie potrafię się ogarnąć. Chyba potrzebuję żeby ktoś mną solidnie potrząsną. Rozmawiałem z moją najlepszą przyjaciółka, nakreśliłem jej całą tą jakże skomplikowaną historię. Słuchała ze zdziwioną miną nie mogąc zrozumieć dlaczego ja w tym wszystkim jeszcze tkwię. Sam tego nie rozumiem. Ale nie tak łatwo mi o tym wszystkim zapomnieć. W przyszłym tygodniu wszystko się wyjaśni, mam przynajmniej taką cichą nadzieję. Przedstawię sprawę bardzo jasno. Albo będziemy razem, albo niech da mi spokój bo ja już tak nie umiem. Nie potrafię zadręczać się ciągle tymi samymi myślami - czy ona robi sobie ze mnie żarty? czy może faktycznie potrzebuje trochę więcej czasu? Wszystko się wyjaśni, już nie długo, jeszcze kilka dni ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz