poniedziałek, 27 maja 2013

Napisałem ledwie 6 postów na blogu i już mi się nie chce, nic mi się nie chcę, nie mogę się skupić na czymkolwiek. Staram się nie myśleć o niej, zająć się czymś pożytecznym ale to nie takie łatwe. Choć lubię pisać to nic ciekawego nie przychodzi mi do głowy, nie potrafię nawet przeczytać kilku stron książki choć czytałem niemal codziennie, a teraz? Po przeczytaniu ledwie dwóch stron zaczynam myśleć o czymś innym... ehh do diabła, siedzę kolejny dzień na kompie. Coraz mniej czasu na napisanie pracy dyplomowej, a ja wciąż przekładam wszystko na następny dzień. Siedzę całymi dniami na fb czekając aż ona się pojawi... a to takie bezowocne...
Jestem niesamowicie rozdarty wewnętrznie i nie wiem co mam dalej robić. Jedynie co jeszcze mi pomaga jakoś się trzymać to rap na słuchawkach, jednak on wcale nie przynosi ukojenia, cała moja playlista jest dość smutna, tak jak moje życie ...

wtorek, 21 maja 2013

W ten weekend bardzo wiele się zmieniło, z początku myślałem że na dobre, jednak wyszło jak zawsze. Nie chce mi się nawet tego komentować, jestem tak rozdarty wewnętrznie że to jest nie do opisania ...
Co teraz zrobić ? Siedzę już drugi dzień w domu i rozmyślam tylko o jednym... A może mam depresje? W tak młodym wieku? no sam już nie wiem. Narazie muszę się jakoś poskładać do kupy a to jest cholernie trudne ...

poniedziałek, 13 maja 2013

Od ostatniego postu trochę się u mnie pozmieniało. Narzekałem że nie ma odzewu od Moniki i jakby na życzenie, następnego dnia do mnie napisała i umówiliśmy się na spacer, jednak nie w cztery oczy, a 2 na 2, w 2 pary, miało być ciekawie, więcej tematów do rozmów - w końcu było nas aż 4, a nic z tego nie wynikło, była niesamowita zamułka, zresztą nie pierwszy raz. Z tego nic nie będzie, nie możemy znaleźć wspólnego języka, jednak jakaś tam sympatia do niej zostaje. Ale co ważniejsze udało mi się umówić z Kasią znalazła dla mnie chwilę czasu między maturami pisemnymi a ustnymi. To nie było długie spotkanie, ale i tak byłem szczęśliwy że mogę ją zobaczyć, w końcu tak długo się nie widzieliśmy. Jesteśmy umówieni na kolejne spotkanie w tym tygodniu, zobaczymy co z tego wyjdzie, narazie czekam z niecierpliwieniem ...

środa, 8 maja 2013

W tym tygodniu miałem mały natłok zajęć na uczelni, ale może to i dobrze bo i tak nie miałem większych planów, w dodatku ta pogoda w kratkę... Dzisiejsze popołudnie udało się spędzić nad wodą z piwkiem w gronie kilku znajomych. Teraz Przydałoby się zrobić prezentację na piątkowe zajęcia, ale sił jaki i chęci kompletnie brak. Może jutro coś wymyślę.
W dodatku jedna myśl nie daje mi spokoju, co u Moniki (dziewczyny z którą spędziłem ostatni piątek na dniach Naszego Miasta - wspominałem o niej we wcześniejszym poście) mieliśmy się spotkać w poniedziałek, jednak po niedzielnej kłótni, jak zwykle o pierdoły, do spotkania nie doszło,  zero odzewu z jej strony, choć miała napisać co i jak. A więc olewka. Czyżby się obraziła? nie wydaje mi się, bo nie należy do grupy dziewczyn strzelających fochy o byle co...
Z drugiej strony odnowił mi się kontakt z Kasią, trochę wczoraj pogadaliśmy, miło i otwarcie jak zawsze. Chętnie bym ją zaprosił na jakąś kawę, ciastko czy nawet zwykły spacer byleby się spotkać choć na chwilę, ale ona pisze teraz matury, także nie chcę jej przeszkadzać, niech się uczy. A do spotkania wrócę jak już będzie miała wszystkie egzaminy za sobą ...

sobota, 4 maja 2013

Dzisiaj, a w zasadzie wczoraj, bo już po 24, kolejny poranek nie zapowiadał nic ciekawego. Na dworze wciąż padał deszcz. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to to że spędzę kolejny dzień w domu...
Do czasu aż nie odebrałem telefonu - numer nieznany, gdyby nie to że składałem ostatnio kilka CV to pewnie bym nie odebrał. Ku mojemu zaskoczeniu zadzwoniła koleżanka i zaproponowała mi wyjście na "imprezę" w plenerze jaką są dni naszego miasta. Jako że występował Pezet, nie odmówiłem, choć pogoda była straszna i cały przemokłem, nawet parasol nic nie dał. Jednak mimo to, jestem zadowolony z dzisiejszego dnia, fajnie spędziliśmy czas, fajnie że ktoś w ogóle zadzwonił, fajnie że komuś się o mnie przypomniało, jednak nie zadzwoniła Ta, na którą tak bardzo liczyłem ...

czwartek, 2 maja 2013

Minęła kolejna noc i kolejny raz miałem problemy z zasypianiem. Ale dlaczego ... ? Czy to nie powinno się już skończyć? To już przecież miesiąc odkąd straciłem swojego najlepszego przyjaciela, który zawsze był ze mną przez 12 lat. Jednak to prawda co mówią, pies najlepszym przyjacielem człowieka. A ja nadal odczuwam wewnętrzną pustkę po nim, nie potrafię się przyzwyczaić do tego że gdy wracam do domu już nikt mnie nie wita od samego progu...
Tak bardzo mi go brakuje ...
Zbudziłem się dzisiaj o 5 nad ranem, wiedziałem że już nie zasnę. Zebrałem się i poszedłem pobiegać, ostatnio często mi się to zdarza, chyba wyrobiłem już sobie nawyk. Po około 50 minutach biegu, padnięty, wyczerpany, ledwo żywy, wracam do domu i natrafiam na ojca w kuchni robiącego sobie kanapki do pracy. Jeden jego komentarz potrafi mnie nieźle wkurzyć, a mianowicie chodzi mi o "Co Ty już w domu? Zmęczyłeś się? Coś krótko dzisiaj". Jak ja tego nie cierpię! Jednak nie komentuję tego i idę się czym prędzej wykąpać. Gdy wychodzę odświeżony spod prysznica, nikogo nie zastaję już w domu, mogę się w spokoju położyć z powrotem do łóżka,nie musząc wysłuchiwać więcej zbędnych uwag. Udaje mi się zasnąć, wstaje dopiero przed 9, początek dnia jednak dla mnie i koniec. Za oknem szaro-buro, deszcz leje cały dzień, telefon milczy od 2 dni. Już nikt o mnie nie pamięta, nikt nie napisze nawet głupiego "co słychać?". Kolejny dzień przesiedziałem w domu, wczoraj chociaż była Liga Mistrzów to obejrzałem, Szkoda mi Barcelony, ale fakt faktem nic nie grali, nie zasłużyli na wygraną. Dzisiejszy wieczór też pewnie spędzę przed telewizorem, obejrzałbym jakiś dobry film...