Dzisiaj, a w zasadzie wczoraj, bo już po 24, kolejny poranek nie zapowiadał nic ciekawego. Na dworze wciąż padał deszcz. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to to że spędzę kolejny dzień w domu...
Do czasu aż nie odebrałem telefonu - numer nieznany, gdyby nie to że składałem ostatnio kilka CV to pewnie bym nie odebrał. Ku mojemu zaskoczeniu zadzwoniła koleżanka i zaproponowała mi wyjście na "imprezę" w plenerze jaką są dni naszego miasta. Jako że występował Pezet, nie odmówiłem, choć pogoda była straszna i cały przemokłem, nawet parasol nic nie dał. Jednak mimo to, jestem zadowolony z dzisiejszego dnia, fajnie spędziliśmy czas, fajnie że ktoś w ogóle zadzwonił, fajnie że komuś się o mnie przypomniało, jednak nie zadzwoniła Ta, na którą tak bardzo liczyłem ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz