czwartek, 2 maja 2013

Minęła kolejna noc i kolejny raz miałem problemy z zasypianiem. Ale dlaczego ... ? Czy to nie powinno się już skończyć? To już przecież miesiąc odkąd straciłem swojego najlepszego przyjaciela, który zawsze był ze mną przez 12 lat. Jednak to prawda co mówią, pies najlepszym przyjacielem człowieka. A ja nadal odczuwam wewnętrzną pustkę po nim, nie potrafię się przyzwyczaić do tego że gdy wracam do domu już nikt mnie nie wita od samego progu...
Tak bardzo mi go brakuje ...
Zbudziłem się dzisiaj o 5 nad ranem, wiedziałem że już nie zasnę. Zebrałem się i poszedłem pobiegać, ostatnio często mi się to zdarza, chyba wyrobiłem już sobie nawyk. Po około 50 minutach biegu, padnięty, wyczerpany, ledwo żywy, wracam do domu i natrafiam na ojca w kuchni robiącego sobie kanapki do pracy. Jeden jego komentarz potrafi mnie nieźle wkurzyć, a mianowicie chodzi mi o "Co Ty już w domu? Zmęczyłeś się? Coś krótko dzisiaj". Jak ja tego nie cierpię! Jednak nie komentuję tego i idę się czym prędzej wykąpać. Gdy wychodzę odświeżony spod prysznica, nikogo nie zastaję już w domu, mogę się w spokoju położyć z powrotem do łóżka,nie musząc wysłuchiwać więcej zbędnych uwag. Udaje mi się zasnąć, wstaje dopiero przed 9, początek dnia jednak dla mnie i koniec. Za oknem szaro-buro, deszcz leje cały dzień, telefon milczy od 2 dni. Już nikt o mnie nie pamięta, nikt nie napisze nawet głupiego "co słychać?". Kolejny dzień przesiedziałem w domu, wczoraj chociaż była Liga Mistrzów to obejrzałem, Szkoda mi Barcelony, ale fakt faktem nic nie grali, nie zasłużyli na wygraną. Dzisiejszy wieczór też pewnie spędzę przed telewizorem, obejrzałbym jakiś dobry film...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz